Program, który narodził się z zeszytu hodowlanego
Nie zacząłem od badania rynku. Zacząłem od patrzenia, jak mój ojciec szuka jednej informacji w swoich zeszytach.
Co zeszyt robi bardzo dobrze
Nie chodzi o to, by kpić z zeszytu hodowlanego. Linia, data zniesienia, numer obrączki, notatka zrobiona przy wolierze i przepisana wieczorem: to najbardziej niezawodne narzędzie, jakie istnieje. Nie psuje się, nie prosi o hasło, niczego nie gubi.
Ma jedną wadę i to właśnie ją miałem przed oczami: w zeszycie się nie szuka, w zeszycie się kartkuje. Sprawdzenie, czy dwa ptaki są spokrewnione, odnalezienie zeszłorocznego lęgu, zrozumienie, dlaczego jeden sezon wypadł słabiej, wszystko to płaci się wieczorami spędzonymi na przewracaniu stron.
Po co kolejny program
Jestem programistą i inżynierem. Szukając tego, co istnieje dla hodowców ptaków, znalazłem tylko sklecone arkusze, programy porzucone przed laty albo narzędzia obsługujące jeden wycinek hodowli. Nic, co trzymałoby całość: ptaki, pary, lęgi, zdrowie, rodowód i rachunki, w interfejsie, który otwiera się bez instrukcji obsługi.
Spędziłem więc rok na budowaniu tego programu, zanim otworzyłem go dla wszystkich. Rok pisania, pokazywania ojcu i zaczynania od nowa, bo hodowca nie myśli tak jak programista. Ta współpraca jest powodem, dla którego aplikacja mówi o parach mamek, o obrączkach w zapisie Twojej federacji i o chowie wsobnym, a nie o rekordach i polach.
Dzisiaj
AviarySoft dostaje regularne i pełne aktualizacje. Każda wychodzi od uwag hodowców, którzy z niej korzystają, a często od spostrzeżeń mojego ojca, który wciąż pierwszy mówi, gdy coś nie zgadza się z rzeczywistością woliery.